poniedziałek, 16 stycznia 2017

przygoda z MM




Dziś poświęcę kilka chwil na wspomnienia. Lubię wracać do miłych i niesamowitych przeżyć.
Ta historia wydarzyła się na początku mojej blogowej drogi, a więc nie na leży do teraźniejszych.
Domek przy lesie istniał dopiero 6 miesięcy, a ja dostałam maila z redakcji Moje Mieszkanie z propozycją sesji zdjęciowej do rubryki Kobieta z Pasją. 



To było dla mnie ogromne zaskoczenie i wyróżnienie zarazem, byłam cała w skowronkach. 
Nie wahałam się odpowiedzi i podjęłam szybką decyzję....oczywiście, że się zgadzam. 
Ustalenie obopólnie dogodnego terminu nie było łatwą sprawą. Gdyż sesja wymagała naszej obecności przez cały dzień, a przecież  do południa pracujemy. 
Nie pozostało nic innego, jak poczekać na realizację od października do lutego, wówczas to mieliśmy urlop na ferie. 
Był mroźny, słoneczny dzień gdy przed dziewiątą rano stawili się u nas - pani stylistka i pan fotograf. 



Nie wyobrażałam sobie ile do takiej sesji potrzeba sprzętu, przewodów, lamp itp. 
Potem ustawienia i tysiące pstryków i fleszy. To był pracowity dzień, który dla nas okazał się piękną przygodą. 
A teraz nie pozostaje mi już nic innego, jak zaprosić Was do lektury. Na pewno poznacie nas bliżej, choć od tamtego wydarzenia minie w lutym dwa lata. 



Ślę uściski!

 

niedziela, 8 stycznia 2017

wieszak - nowy projekt i kolory



Początek roku rozpoczął się spokojnie, odrobina relaksu zrobiła dobrze nam wszystkim. 
Taki reset jest potrzebny...prawda?
Spowalnia czas, spędzone wspólne chwile dają radość i zapomnienie od zabieganej codzienności.
W pracowni zapanował porządek, dzięki temu odnalazło się kilka gadżetów wykorzystywanych w pracy nad niektórymi projektami. 
Odkurzyłam zeszyt z rysunkami, sięgnęłam po niego i z niedowierzaniem przypomniałam sobie o tylu projektach, na które dotychczas albo nie było czasu, albo natchnienia. 
Kilka wolnych dni bez komputera i internetu spowodował, że zaczęłam myśleć o ich realizacji. Chciałam by w naszej pracowni i sklepiku pojawiły się nowe realizacje na Nowy Rok. 


Oprócz tego...domowa odmiana. Z nowym rokiem nowe kolory.
Nie, nie zrezygnowałam z bieli :), to kolor, który jest tłem dla mojej wyobraźni. 


Sięgnęłam po kolorowe dodatki, które pięknie kontrastują swoją ferią barw na tle białych podłóg i ścian. Stopniowo pokażę Wam te wszystkie barwne zmiany, a właściwie zacznę już dziś - od korytarza, na którym pojawił się metalowo-drewniany wieszak(nowy projekt).


Myślą przewodnią jego powstania było pomieszczenie naszych okryć wierzchnich. 
Pewnie sami przerabiacie ten dylemat, gdy sięgając po jedną kurtkę z szafy zapominamy schować płaszcza :), który potem wisi bezwładnie na wieszaku i czeka na swoją kolej...u nas niestety tak jest.
Dlatego wieszak musi pomieścić co najmniej 5 kurtek, pewnie i jakaś bluza również się na nim znajdzie, a przecież miejsca wole dla gości także by się przydały. 


Stąd  pomysł na wieszak wiszący, o metalowej, czarnej konstrukcji i rozmiarach 120 x 40 cm, który  idealnie wpasował się na ścianę. Przestronny, albowiem mieści w dość dużych odległościach od siebie 10 zaczepów. Są to drewniane kule, które przemalowałam na różne kolory. 


Niebawem wieszak ten będzie dostępny w naszym blogowym sklepiku.
A możliwości gabarytowe i kolorystyczne oczywiście można będzie dostosować do Waszych potrzeb.



Tymczasem już dziś zapraszam Was na kolejne wpisy i zaglądajcie, bo szykuję niespodziankę



Ślę uściski









piątek, 30 grudnia 2016

tak się kończy...



Witajcie Kochani Czytelnicy! 

Nie było mnie tu długo. W tym miesiącu wolnych chwil miałam zbyt mało, by wziąć w rękę aparat i napisać choć kilku słów.



Najwięcej czasu, pracując na cztery ręce, spędzaliśmy w pracowni. Realizacja zamówień, dbałość o szczegóły i terminowość w wysyłkach spowodowały, że trzy tygodnie grudnia przeleciały nie wiem kiedy. 


A potem...zaczął się dla nas czas oczekiwania i przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia.
Wspólne pieczenie pierników i robienie ozdób odłożyliśmy na przyszły rok, ale kilka potraw na wigilijny stół udało się zrobić razem, snując plany na okres wolnych dni. 


Wigilia w "domku przy lesie" - zapach potraw, dekoracje, widok lasu za oknem i lekko prószący śnieg dodawał magii tym chwilom spędzonym wśród najbliższych. To czas zadumy, nostalgii i radości zarazem, albowiem wigilijny stół gościł trzy pokolenia, a więc było gwarno i wesoło. 



Podsumowując mijający rok, cieszę się z miłych chwil. Wiem, że większość z nich, już się nigdy nie powtórzy. 
Dziękuję za możliwość udziału w warsztatach fotograficznych organizowanych przez Izę. Świetne przedsięwzięcie, było wspaniale! Poznałam kreatywne dziewczyny zaangażowane w rozwój swoich pasji


Dziękuję wszystkim projektantom, architektom i dekoratorom za współpracę. To było duże wyzwanie i ogromne doświadczenie móc Wam towarzyszyć w tworzeniu pięknych wnętrz realizując jednocześnie swoje hobby. 


Dziękuję tym wszystkim, który przyczynili się do powstania naszej pracowni, w szczególności mojej przyjaciółce Marcie i blogowej koleżance Dorocie


Dziękuję Wam Kochani za obecność, ciepłe słowa i czas spędzony tu razem z nami. 

Jaki byt ten rok? Jak się kończy? 

Spokojnie i z uśmiechem, ale to była  również długa lekcja, z której wyciągnęłam wnioski. Nauczyła mnie stronić od fałszywej, zazdrosnej osoby, która pod maską udawała zupełnie kogoś innego, a swymi bezpodstawnymi oszczerstwami skierowanymi do mnie ośmieszyła jedynie siebie. 



Najbardziej cieszę się z nowych projektów, które już przechodzą testy w naszym domku. Tak więc, w przyszłym roku będę miała dla Was coś nowego. 


A teraz kończąc, życzę Wam Drodzy Czytelnicy

Szczęśliwego Nowego Roku! 



Ś.C.I.S.K.A.M