sobota, 24 września 2016

kuchenne zmiany



Nie wiem i już nie liczę ile to już metamorfoz przeszedł  domek przy lesie :)))
Najważniejsze, że mnie cieszą, dają powera do kolejnych pomysłów i podobają się najbliższym. 
A jeśli kiedyś chwyci mnie lenistwo, to dam sobie spokój - choć już wiem, że gdy odpocznę i zrobię sobie reset to potem wracam z zdwojoną siłą :) Pewnie też tak macie? 

Co tym razem zmieniłam w kuchni?... pozbyłam się tapety w marokańskie kafle.
Stwierdziłam, że te wzory są zbyt wyraziste i przytłaczające, a ponieważ to tylko tapeta nie miałam skrupułów. Tęskno mi było  do minimalizmu, możliwego na miarę kuchni i dodatków.  W głowie kiełkował pomysł - marmurowe płyty, przycięte na wymiar, bym nie musiała inwestować w płytki. Marmurowe płyty Bianco Carrara okazały się jeszcze droższe, a więc zrobiłam imitację (napiszę o niej  następnym razem). 
Subtelny wzór tego kamienia skradł moje serce, ale cóż znam siebie i wiem, że przede mną jeszcze wiele kuchennych zmian i nie warto mi inwestować w drogi materiał. 
W obecnej kuchni zrezygnowałam z pochłaniacza, który służył jako lampa do robienia wczesnych, rannych śniadań, a główną jego funkcję i tak zastępowało okno.
Kalendarz zmienił swoje miejsce, a do wieszaków,  na których wiszą doniczki dołączył również taki sam na ściereczki. A zresztą nie będę już tu pisemnie paplać, tylko zobaczcie sami :).












...

Kochani

Udanego weekendu:)






środa, 14 września 2016

menu na śniadanie


Witajcie Drodzy Czytelnicy :) 

Zebrałam się w sobie i jestem z Wami, choć dni mijają zbyt szybko, a natłok obowiązków, który zaczął się od września skutecznie skraca czas do minimum:(. 
Cóż!...Jedno się nie zmieniło - niedzielne śniadania i podziw do skandynawskich, prostych i uniwersalnych dodatków. 


Uwielbiam niedzielne poranki. Chętnie wstaję przed domownikami, by na tarasie wypić kawę, uśmiechać się sama do siebie i wdychać świeżą woń lasu -  oby, jak najdłużej lata we wrześniu :)


Rodzinne śniadania odbywają się gdy wszyscy wstaną.  Są to chwile, w których czas ucieka, ale my nie spoglądamy nerwowo na zegarek. Rozmawiamy, śmiejemy się, planujemy dzień - nic nas nie pospiesza i to jest cudowne. Ten pełen luz i spontan jest nam wszystkim potrzebny.


Staramy się wspólnie przygotować posiłek, ja dbam również o estetykę na stole. 
I dlatego zamiast inwestować w fatałaszki, wolę w domowe przyda się :)




Parzę biała herbatę  Nicolas Vahe w dzbanku Norm Menu, do kanapek koniecznie sól i pieprz(choć dla nas w małych ilościach) w młynkach Bottle Grinder, a ostatnio dokupiłam również filcowe pojemniki do pieczywa i kamionkowy dzbanek w internetowym sklepie Czerwona Maszyna



Filcowe miski są wielofunkcyjne, a więc zobaczycie je na pewno w wielu aranżacjach, podobnie, jak pojemniki wykonane z kamionki - Menu Afteroom, czy kuchenne SPOONLESS.
Pojemniki te cechuje delikatnych, zaokrąglony kształt,  prosta forma, naturalny materiał.


Są dostępne w dwóch rozmiarach, subtelnych kolorach i cechuje je praktyczność, szczególnie w kuchni. Po napełnieniu ich oliwą, octem, dressingiem, sosem itp. wystarczy wyjąć korek i polać to, co jest do polania, bez użycia łyżeczki.  Sprawdzą się również w roli pojemników na przechowywanie cukru, czy soli. 


Cieszę nimi oczy, każdy posiłek jakby smakował lepiej,a stół staje się wykwintnym sercem domu. 



Celebrujemy ten czas, dlatego pewnie przywiązuję wagę do każdego szczegółu. Nie zapominam o kwiatach - ten zwyczaj wyniosłam z rodzinnego domu. Zawsze, o każdej porze roku na naszym rodzinnym stole były kwiaty, a i do śniadania w niedzielę zasiadaliśmy wszyscy razem.



Do następnego Kochani :)




niedziela, 4 września 2016

wiszące osłonki - D.I.Y


Witajcie Drodzy Czytelnicy :)

Niedzielne popołudnie to dobry czas na relaks i wytchnienie. Tym bardziej, że malowanie zakończone, pobojowisko posprzątane i ściany białe. Natłok obowiązków spowodował także koniec wakacji. Po dwóch dniach w pracy zapomniałam, że były, a dzisiejsze popołudnie spędziłam przy skórzanych paskach, doniczka, jucie, czyli majsterkując. 


Majsterkowanie bardzo mnie odpręża, a efekt cieszy i poprawia nastrój :) 
W mojej kuchni (po zmianach) wciąż brakuje kilka drobiazgów i choć lubię proste, piękne kuchenne detale skandynawskich  marek, to nie może w niej zabraknąć pomysłów diy, które tworzą wnętrze moim - indywidualnym.  


Dlatego zapraszam na pomysł: 
Jak zrobić wiszące doniczki?

Potrzebujemy: 
osłonki pcv/ osłonki gliniane/  drewniane/ słomiane
sznurek z juty/ niepotrzebny pasek
rozkręcane nity
drewniane kule
wiertarka
nożyczki
flamaster



I działamy.

Na doniczkach oznaczamy miejsca wiercenia dziurek.


Robimy dziurki w paskach i za pomocą skręcanych nitów mocujemy je do doniczek.








Inna wersja - ze sznurkiem jutowym i drewnianymi kulami. 





I co sądzicie o takich "kwiatowych wisielcach"?



Udanego tygodnia!

Ślę pozdrowienia :)