sobota, 8 kwietnia 2017

wielkanocne d.i.y.

Witajcie Kochani! 

Mam dziś dla Was propozycję :) 
Oderwijcie się od mycia okien, trzepania dywanów oraz wszystkich innych przedświątecznych porządków i spędźcie chwile ze mną, tutaj.


Nie mam zwyczaju, by w każdym roku kupować nowe, świąteczne dekoracje, a więc bazuję na tym, co już mam i staram się stworzyć wg własnego pomysłu coś subtelnego i pasującego do stylu naszego domku. 




Zapraszam po pomysł na proste i efektowne dekoracje z jajem...


Przydadzą się gałązki brzony, transparentne, otwierane bombki, piórka, mech, trawka i co tam Wam jeszcze przyjdzie do głowy. 



Instrukcji tu zamieszczać nie muszę, bo
wszystko to bajecznie proste :).





P.S. Inne pomysły na świąteczne dekoracje 
znajdziecie tutaj, tutaj i tutaj 



Spokojnych, rodzinnych 
i słonecznych Świąt 
już Wam życzę!


Ś.C.I.S.K.A.M


sobota, 18 lutego 2017

kanapa po zmianach


Mam dziś czas tylko dla siebie. Trochę spokoju i ciszy, tak więc zabieram Was do naszego nowego pokoju gościnnego (są to zmiany, których jeszcze nie widzieliście). Kilka przeróbek i nowe ustawienie "mebli" możecie sobie podejrzeć tutaj i tutaj
Dla przypomnienia napiszę że, zamieniliśmy stronami kanapę z TV,  nad którą zawisł system półek Pocket String, a w rogu pokoju powstał kominek. 
Dziś zaprezentuję Wam drugą część pokoju - właśnie tę, gdzie obecnie stoi kanapa oraz pokażę szybką metamorfozę znanej kanapy IKEA SÖDERHAMN.  
Obecnie przestrzeń pod schodami zajmuje biało - dębowy, fornirowany bufet, który okrasiłam typografią i minimalistyczną, drewnianą sową. Domyślam się, że w tej kwestii mam nie wielu zwolenników, ale szkoda mi pozostawić tę przestrzeń pustą - nie zagospodarowaną, a schody są i w tym miejscu pozostaną.
Sznur lampek zawisł tuż obok bufetu, ze względu, że bardzo często siedząc na kanapie coś czytam, sprawdzam i takie tam. 


Tym razem w wyborze kanapy uczestniczyła cała nasza trójka i jak się okazało mój głos miał znikome znaczenie. Nie narzekałam na poprzednią kanapę, choć nie powiem, po przemeblowaniu przyznałam mojemu K rację, że  przydałoby się do siedzenia coś krótszego.



Już Wam wyjaśniam o co chodzi. 
Otóż poprzednia kanapa - prosta forma, szara, na niklowanych nóżkach miała 219cm szerokości, a nam chodził po głowie pomysł, by wpasować coś wygodnego między schody, a słup - to przestrzeń to 198cm. 
Oczywiście zaraz pomyślałam, że sami zrobimy :), miałam już wizję, wymiary i szkice, chęci również...tylko czasu nigdy nie ma :(. 



I tak myśl ta zaczęła skutecznie ulatywać z mojej głowy. Zdecydowaliśmy się na coś gotowego, tylko kilka oczekiwań musi spełniać:
1. obowiązkowo - 198cm szerokości
2. wygodna
2. nie może być za ciemna, ani za jasna
3. na nóżkach
dodatkowe atuty to: szezlong, zdejmowane pokrycia(ze względu na Borka), które zawsze można uprać. 
Podczas gdy ja byłam zajęta szlifowaniem i lakierowaniem, mąż z córką pewnej soboty zrobili wypad po nową kanapę. 


Nie myślałam, że w naszym samochodzie zmieści się tyle paczek i oni ściśnięci jak "sardynki w puszce". Domyślacie się, że w paczkach spakowane były moduły kanapy SÖDERHAMN.  



Wg nich zakupy udane, ponieważ wybrane części mają dokładnie 198cm i idealnie mieszczą się w wyznaczone miejsce,a oprócz tego kanapa ma nóżki, co ułatwia odkurzanie. Jednak mnie nie do końca przekonali swoim wyborem, mianowicie przerażał mnie jej ciemny kolor i faktura materiału. Wystarczyło, że Borek położył się lub przeszedł obok niej zaraz pozostawało jego białe furto. 
Wiedziałam, że muszę wziąć sprawy w swoje ręce :).
Jeszcze tego samego dnia odwiedziłam sklep DEKORIA, która szyje pokrowce do wszystkich kanap IKEA. Wybrałam 10 tkanin - wzornik, który otrzymałam w ekspresowym tempie i równie szybko zamówiłam nowe pokrycie dla nowej kanapy. 


Nilowe nóżki - pasowały nijak, a ponadto lubię drewniane akcenty i postanowiłam kupić nóżki podobnej wysokości, do tego olej lub impregnat. 



Potem chwila wolnego czasu i trochę chęci, by wszystko wyglądało tak:











Podzielacie moje zdanie, że w tej wersji  kanapa SÖDERHAMN prezentuje się o wiele lepiej. A może macie taką u siebie i warto by było pomyśleć o jej metamorfozie :).




Do następnego razu!

Myślę, że pisanie zostawię na weekendy.





 

środa, 15 lutego 2017

półka pojedzie do...



Kochani :)

Wpadam tutaj by napisać kilka słów i należałoby najpierw zacząć od usprawiedliwienia swojej nieobecności. Ścigam się z czasem, ale to żmudne osiągnięcie i wciąż go brak....szkoda - i nie szkoda, bo przecież w życiu są rzeczy ważne i ważniejsze. 
Cały ten codzienny kierat jest dla mnie na pierwszym miejscu, a na pisanie posta zabieram się po kilka razy i najczęściej wtedy już jest po północy i co? ... zasypiam. 
Gotowe zdjęcia czekają na swój moment, ale kiedy on nadejdzie... sama nie wiem. 
Jestem niby zorganizowana, im mniej mam wolnych chwil, tym bardziej wszytko ogarniam, ale gdy nadchodzi wieczór - padam. I tak mija dzień, za dniem. Cieszę się, bo w tym mętliku obowiązków zawsze wygospodaruję chwile, by zajrzeć do Was i odprężyć się przeglądając piękne fotografie oraz ciekawe aranżacje. Nie będę już Was zanudzić moim chaosem codzienności, wiem, że czekacie na wyniki. 
Losowanie odbyło się metodą na dwie łapki :) - tak, ją nazwała moja Julka. 
Obie włożyłyśmy po jednej dłoni i ciągnęłyśmy losy tak długo, aż razem złapałyśmy ten sam i giveaway zostało dziś rano rozstrzygnięte.

Ta dam oto szczęściara: 




Gratuluję! 

I do soboty czekam na maila.  

A niedługo giveaway na instagramie - zaglądajcie.



Ściskam