wtorek, 12 września 2017

przyszły zmiany - metamorfoza toalety


Zmiany w toalecie od dawna kiełkowały w mojej głowie. Musiałam dojrzeć do tej metamorfozy, nabrać chęci i dopiero ruszyłam do działania.


 Choć ta łazienka miała już swoje "pięć minut" w wpisie tutaj, to nie mogło się teraz obejść bez małego liftingu ze względu na zmiany, jakie zaszły w części salonowo-kuchennej. 
Lubię gdy wszystko ze sobą współgra i tworzy całość :).



Poraz kolejny zdecydowałam się na zmianę koloru ściennych płytek, nie był to problem albowiem miałam już sprawdzoną i wypróbowaną farbę, którą malowałam kafle przy poprzedniej metamorfozie. 
Wielu z Was pytało o nią - jest to farba do glazury nawierzchniowa Diamondhard 8-1500 dostępna tutaj


Świetny produkt, amerykańskiej marki, którym pomalujecie nie tylko glazurę, ale i płytki ceramiczne, terakotę, czy okna PCV. 
Farba jest bardzo wydajna, łatwo się rozprowadza i rozpływa po powierzchni nie zostawiając smug po wałku, czy pędzlu. 



Do każdej puszki dołączona jest instrukcja, jak postępować krok po kroku, która ułatwia pracę i pozwala osiągnąć zamierzony efekt.


Chcąc pokryć szarą barwę płytek nakładałam wałkiem trzy warstwy farby, jednak ja nie stosowałam podkładu. 


Najpierw pędzlem malowałam fugi - dwukrotnie, potem wałkiem powierzchnię kafli. 
Dysponując również farbą o kolorze grafitowym, wydzieliłam pas na ścianie właśnie tym kolorze, w miejscu gdzie w poprzedniej wersji była drewnopodobna okleina. 


Mozaika, która niegdyś oklejona była w barwach biało-czarnych i drewnopodobnych także zmieniła swój image. Tym razem pokusiłam się na wycinanie kwadracików z okleiny imitującej marmur. 


Od razu tutaj wspomnę, że okleinę z powodzeniem możecie stosować w łazience, na pewno nie sprawdzi się pod prysznicem, ale jako element dekoracyjny na niewielkiej nawierzchni sprawuje się świetnie, przede wszystkim nie musicie się obawiać o przyczepność. 
 


Oczywiście gdybyście chcieli okleić rząd płytek najpierw polecam zaszpachlować fugi między nimi, dopiero potem nałożyć okleinę jeśli ma ona być w jednym kawałku, ale można przecież każdą płytkę okleić osobno - tak, jak ja robiłam w przypadku mozaiki. 
Co jeszcze może rzucić się Wam w oczy? Otóż, kolor ram okiennych. 


Tak, korzystając z tej samej farby przemalowałam PCV - napiszę o tym w osobnym poście. 
 


Jeśli chodzi o wyposażenie sanitarne to nic się nie zmieniło i wisi na tym samym miejscu, podobnie - lustro. Oświetlenie to samo, choć zmieniło kolor za pomocą farby w sprayu marki Śnieżka


Umywalkę zamontowaliśmy na podwieszonej konsoli, którą wykonaliśmy razem z moim K.   w pracowni. 



Jestem z niej bardzo dumna, albowiem od dawna o takiej marzyłam :).
W końcu pozbyłam się ohydnej szarej szafki i drewnopodobnego blatu wykonanego ze zwykłej wiórowej płyty. 


Teraz mam podwieszaną konsolę zrobioną pod wymiar z drewnianymi półkami, która idealnie wpisuje się w domowy klimat. 


Blaty najpierw dwukrotnie pomalowałam grafitowym impregnatem, a następnie zaolejowałam bezbarwnym olejem do drewna. 


Na półce znajdują się zapasowe ręczniki i kosz z plecionej słomki na małe przyda się.


Jest funkcjonalnie, jasno i przejrzyście, czyli tak, jak lubimy i to mnie zawsze motywuje do kolejnych zmian, choć czasu mało, oj mało. 



Efekty przed i po możecie porównać teraz.

  Koszty metamorfozy niewielkie, całość zmian wyniosła ok. 300zł, nie wliczając konsoli.


Oczywiście najdroższa jest farba, ale dla uzyskania trwałości i niezawodności w użytkowaniu toalety to wydatek niezbędny, który śmiało polecam. 




P.O.Z.D.R.A.W.I.A.M.



czwartek, 17 sierpnia 2017

metamorfoza schodów



Schodami do góry, schodami na dół i tak kilka... razy w ciągu dnia.
Ale mamy znajomych, którzy zorganizowali sobie parter domu tak, by po schodach za często nie musieć tuptać. 


Przed budową domu, rozważałam parterowy projekt, ale kierownik budowy skutecznie odwiódł mnie od tego pomysłu. 
Czy dobrze zrobiłam? Teraz wiem, że tak.

Nasze schody są częścią salonu, a więc należało bardzo dokładnie przemyśleć ich wygląd i sposób montażu. Wiedziałam, że muszą być ażurowe, by nie przytłaczały wnętrza. Kolejna wytyczna to ich konstrukcja - połączenie metalu i drewna. 
Dwa dni po przeprowadzce montowano nam schody wykonane pod zamówienie. Ich konstrukcja to połączenie buku i szczotkowanej stali. Stopnice mocowane są w ścianie, balustrada stęża całość dzięki tralkom i tulejom, które dodatkowo łączą ze sobą stopnice. 
W takiej postaci mieszkaliśmy... i schody się sprawdzały, no może troszkę lakier zrobił się matowy na rantach stopnic, ale po pięciu latach tupania do góry i na dół, nie ma się co dziwić. 
Schodowe zmiany wymusiło na nas przypadkowe zdarzenie. 


Pewnego sobotniego wieczoru wpadli znajomi i jeszcze jedni znajomi, rozkręciła się impreza, a po niej nie było już balustrady. Szczegółów nie będę opisywać, ale byście sobie nie wyobrażali, nie wiem czego, nadmienię, że było spokojnie :)))
My domownicy przyzwyczailiśmy się do tej  zmiany. Stopnice schodów i tak najszersze były przy ścianie, a więc chodziliśmy przy niej. Fakt, było niebezpiecznie, szczególnie dla dzieci. Nawet sobie nie wyobrażacie ile znaków małych paluszków miałam na ścianie przy schodach. 


Gdy pomalowałam podłogę na biało, kolor schodów zaczął mi przeszkadzać, za bardzo rzucał się w oczy na tle białych ścian.      I tak wymyśliłam dla siebie robotę :).


 
Najpierw gruby papier ścierny, potem drobny, szlifierka i do końca jeszcze powłoki lakieru ze stopnic, nie udało mi się ściągnąć. 
Schody pomalowałam tą samą farbą, co dębową podłogę na dole domu - Śnieżka Supermal do drewna i metalu, D210 śnieżnobiały połysk.



Jest to farba szybkoschnąca, nadaję się do pomieszczeń domowych, praktycznie jest bez zapachu. Dodatkowym atutem jest to, że nie żółknie i doskonale kryje, przez co jest wydajna. 
Malowałam schody dwa razy z każdej strony - również od spodu. 



Wszelkie otwory, które zostały po balustradzie zamaskowałam zaślepkami odpowiednich wymiarów - dostępnych w marketach budowlanych. 
 


Choć nie ma balustrady na ścianie zawisły poręcze, które wykonał mój K. Dla kontrastu i nawiązania do zaślepek została ona pomalowana na kolor antracytowy.



Teraz widzę spójność przestrzeni, ale mam dla Was jeszcze kilka nowatorskich wnętrzarskich niespodzianek, jakie zrealizowałam :). 

I co sądzicie, warte było to szlifowanie i cały ten remontowy ambaras? :)


Ś.C.I.S.K.A.M



poniedziałek, 24 lipca 2017

nowy projekt/ konsola


Realizacja kolejnego projektu za nami. 
To było nasze pierwsze takie przedsięwzięcie, z pracowni wyjechała czarna konsola. 



Mebel, który kojarzy się z luksusem oraz stylem klasycznym. Taki rodzaj małej toaletki może stanowić użyteczną dekorację zarówno w sypialni, w salonie, jak i w przedpokoju. Wszystko zależy od aranżacji pomieszczeń i tego, jaki styl dominuje w danym wnętrzu.




Na pewno konsole występują w wersji glamour, vintage czy retro. Nasza konsola pasuje raczej do wnętrz loftowych, industrialnych gdyż jest nowoczesna.
Robiliśmy ją na zamówienie pod wymiary klientki, jej nowym miejscem stał się hol/ przedpokój w Irlandii. 
Ja zaś, by ją Wam zaprezentować odstawiłam stół i wykorzystując białe tło wolnej ściany zrobiłam kilka fotek. 











Konsola wykonana jest z metalowego, kwadratowego profilu, półki to docięte pod wymiar blaty ze sklejki przymocowywane od spodu do profilu. 




Myślę, że ten nowoczesny design konsoli świetnie będzie pasował do wielu aranżacji. Nie tylko ją urozmaici, ale także sprawdzi się, jako praktyczny stolik, czy regał. 
Konsola niebawem będzie dostępna w sklepiku.



P.O.Z.D.R.A.W.I.A.M